"Życie na krawędzi" Film o przyjaźni Henryka Sławika i Józefa Antalla-seniora cz 1 i 2
https://www.youtube.com/watch?v=kRQ_5wNpdXg
Henryk
Sławik pomógł w czasie wojny tysiącom Polaków i Żydów, za co zapłacił najwyższą
cenę. Historia jego i działającego razem z nim Węgra Józsefa Antalla wciąż
pozostaje mało znana.
Henryk Sławik urodził się 16 lipca 1894 roku w
nieistniejącej już dziś wsi Szeroka, będącej obecnie dzielnicą
Jastrzębia-Zdroju. Podstawowe wykształcenie zdobył w pruskiej szkole, po czym
został powołany do wojska w związku z wybuchem Wielkiej Wojny. Trafił do
rosyjskiej niewoli, z której powrócił po traktacie brzeskim. Zaangażował się w
działalność na rzecz inkorporacji Górnego Śląska do Polski. Jako członek PPS
aktywnie uczestniczył w przygotowaniach do plebiscytu i w powstaniach śląskich.
Po przyłączeniu części Śląska do II RP, Sławik
aktywnie działał społecznie na rzecz osó znajdujących się w trudnej sytuacji
materialnej, szczególnie górników. W roku 1929 wszedł z ramienia PPS do rady
miejskiej Katowic. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne Sławik pełnił
funkcję redaktora Gazety Robotniczej, co przysparzało mu czasami kłopotów – w
1926 roku odbył jako szef
dziennika swój pięćdziesiąty proces sądowy. Jego dziennikarskie
zaangażowanie spowodowało, że stanął na czele Syndykatu Dziennikarzy Polskich
Śląska i Zagłębia – organizacji, która zajmowała się wspieraniem kolegów z
branży mających problemy finansowe.
W momencie wybuchu II wojny światowej Sławik zdawał
sobie sprawę z tego, że jego szanse na przeżycie w zajmowanej przez niemiecki
Wehrmacht ojczyźnie będą niewielkie, szczególnie że wziął udział w organizacji
obrony w początkach wojny. Jego
nazwisko znajdowało się w Sonderfahndungsbusch Polen –
Specjalnej Księdze Gończej dla Polski, czyli liście ludzi, którzy
„wzbudzali zainteresowanie niemieckiej policji”. W praktyce był to spis osób,
które należało natychmiast aresztować.
Pomoc dla Polaków na Węgrzech
W połowie września Sławik przekroczył granicę z
Węgrami. Polacy byli w tym kraju bardzo dobrze przyjmowani. Oprócz dziesiątek
tysięcy cywilów znalazło się w nim wielu wojskowych, którzy przedostali się
następnie na Zachód. Dzięki działalności przyjaciela polskiego narodu, płk
Zoltana Balo, do czerwca 1940 roku Węgry opuściło ponad 100 tysięcy Polaków,
Sławik zdecydował się jednak pozostać w państwie naszych „bratanków”.
Już na początku października Antall spotkał się ze
Sławikiem, który domagał się, aby stworzono Polakom warunki do pracy nauki –
był przeciwny przechowywaniu uchodźców w taki sposób, by sami niczego od siebie
nie dawali.
Od końca 1939 roku Sławik kierował Komitetem
Obywatelskim do spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami na Węgrzech. Organizował
różnego rodzaju pomoc (np. poszukiwanie pracy) dla rodaków oraz wsparcie dla
działalności organizacji społecznych. Wspomagał również polską prasę na
uchodźstwie oraz oświatę poprzez powadzenie świetlic, w których odbywały się
wystawy i występy lokalnych i polskich zespołów.
Największym
jego osiągnięciem było zorganizowanie polskiego szkolnictwa – w miasteczku
Balatonboglár działała od czerwca 1940 roku największa polska szkoła na
Węgrzech – przeszło przez nią kilkaset dzieci i młodzieży. Po zamknięciu
polskiej ambasady w Budapeszcie w styczniu 1941 roku Komitet Obywatelski stał
się jedynym oficjalnym przedstawicielstwem Polaków na Węgrzech.
Działalność Sławika nie uszła uwadze niemieckiego
wywiadu. Został aresztowany na kilka miesięcy, a następnie – dzięki
zaangażowaniu Antalla – przeniesiony do obozu znajdującego się na terenach
wspomnianej szkoły, skąd dalej kierował organizacją pomocy dla Polaków.
„Córko, ale co te dzieci zrobiłyby beze mnie?”
Oprócz pomocy Polakom przed Sławikiem i Antallem
stanęło jeszcze trudniejsze zadanie – ratowanie prześladowanych przez Niemców Żydów z Polski, których
znalazło się na Węgrzech ponad 10 tysięcy. Kolejne 5 tysięcy uciekinierów
przybyło jesienią 1943 roku, gdy Niemcy zaczęli likwidację gett w południowej
Polsce. Pomoc dla nich opierała się na wyrabianiu fałszywych dokumentów chrztu
i polskich paszportów.
Oprócz tego w miejscowości Vac założono sierociniec, w
którym pod przykrywką Domu Sierot
Polskich Oficerów mieszkała setka żydowskich dzieci. Co nietypowe,
oficjalnie dzieci były objęte polskim programem nauczania, jednak na tajnych
kompletach uczyły się języka hebrajskiego i czytania Tory. W działania
uwiarygodniające szkołę włączył się również kościół katolicki – placówkę
odwiedził nawet nuncjusz apostolski abp Angelo Rotta. Kilka tygodni po zajęciu
Węgier przez Niemców dzieci zostały wywiezione do Budapesztu, gdzie udało im
się dotrwać bezpiecznie końca wojny.
W grudniu 1943 roku do Sławika dotarła rodzina z
Polski. Córka uczyła się w polskiej szkole w Balatonboglár. Niestety, czas
spokoju dobiegał końca – 19 marca 1944 roku na Węgry wkroczyły wojska
niemieckie. Skończył się czas jawnego wspierania Polaków przez Węgrów. Kilku
członków Komitetu Obywatelskiego zostało rozstrzelanych, Sławik odmówił jednak wyjazdu do Szwajcarii –
jak tłumaczył córce, nie mógł porzucić ludzi, którymi się opiekował.
W czerwcu aresztowano jego żonę i osadzono ją w
żeńskim obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Córka Krystyna znalazła ratunek i
ukrycie u ks. Beli Vargi. Miesiąc później Henryk Sławik trafił w ręce gestapo
wraz z Józsefem Antallem. Obaj zostali postawieni przed pseudosądem gestapo.
Sławik wziął winę na siebie, w ostatnich słowach dziękując Węgrowi za okazaną
pomoc – „Tak płaci Polska”.
Prawdopodobnie 25 lub 26 sierpnia 1944 roku Sławik
został zamordowany przez Niemców w obozie w Mauthausen. Jego poświęcenie
uratowało Antalla, który przetrwał i zaopiekował się Krystyną. Wojnę przeżyła
również Jadwiga, która odzyskała dzięki węgierskim przyjaciołom córkę.
***
Pamięć o obu bohaterach zanikła. Antall zmarł w
zapomnieniu w 1974 roku. Sławika przypomniano w roku 1946, gdy jednej z ulic w
Katowicach nadano jego imię, ale już po trzech dniach komuniści anulowali tę
decyzję. Później nazwisko Sławika wypłynęło na krótko w trakcie antysemickiej
kampanii w polskiej prasie w 1968 roku.
Dopiero
uratowany przez Sławika i Antalla dyplomata izraelski, Henryk Zvi Zimmermann,
przypomniał o obu mężczyznach. W 1990 roku Sławikowi przyznano pośmiertnie medal
Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Rok później tego samego zaszczytu dostąpił
József Antall. Na jego nagrobku widnieje napis Polonia Semper Fidelis – Polska
zawsze wierna. Zimmerman wielokrotnie przypominał w swoich wystąpieniach o
Sławiku
Samego Henryka Sławika porównuje się do słynnego
szwedzkiego dyplomaty, Raoula Wallenberga, który również stracił życie przez
swoją działalność na rzecz ratowania Żydów. Warto byłoby, aby historia Polaka i
jego węgierskiego przyjaciela tych dwóch postaci przebiła się do szerokiej
świadomości wszystkich – nie możemy bowiem zapominać o tych, którzy gotowi na
najwyższe poświęcenie, by ratować śmiertelnie zagrożonych. Powinni oni być dla
nas wzorem patriotyzmu i miłości do bliźniego.