Swiatowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej
koło ELBLĄG I Klubowicze Gazety Polskiej Elbląg 2 podczas patriotycznego
wyjazdu w miejsca zbrodni niemieckich zwyrodnialców na ludności cywilnej w pierwszych
tygodniach wojny na Pomorzu do lasu spręglawskiego koło Starogardu Gdańskiego i do Piaśnicy koło Wejherowa.
Zwięczeniem tego wyjazdu była wizyta w Pelplinie - Katedrze / siedzibie biskupa pelplińskiego/
W miejscach golgoty złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze.
Odmówiliśmy modlitwę
Cześć I Chwała Bohaterom
Łącznie na obszarze lasów piaśnickich, obejmującym ok. 250 km², wymordowano w przeciągu kilku miesięcy (w latach 1939-1940) od 12000 do 14000 ludzi: mężczyzn, kobiet i dzieci. Piaśnica była największym – po obozie koncentracyjnym Stutthof – miejscem kaźni ludności polskiej na Pomorzu w okresie II wojny światowej. Wśród rozstrzelanych znaleźli się m.in. zwykli cywile, propolscy działacze (walczący o polskość Pomorza i Kaszub, a także lekarze, inteligencja, nauczyciele czy duchowni), ludzie budujący miasto i port Gdynia oraz osoby narodowości polskiej sprowadzone z głębi Rzeszy. Wydarzenia te są czasem nazywane „pomorskim Katyniem” lub „Kaszubską Golgotą”.
W tym miejscu oddział SS pod dowództwem
Kurta Einmanna rozstrzelał także ok. 2000 nieuleczalnie chorych osób, głównie
narodowości niemieckiej, umieszczonych w szpitalach psychiatrycznych na Pomorzu
Zachodnim.
W odległości ok. 1 km
na południe od wsi znajduje się Pomnik Ofiar Piaśnicy.
22
września 1939 r. doszło do egzekucji 88 pacjentów szpitala psychiatrycznego w
Kocborowie, przeprowadzonej przez Niemców w Lesie Szpęgawskim w pobliżu
Starogardu Gdańskiego. Las Szpęgawski był miejscem kaźni nie tylko chorych
psychicznie, ale też osób z niepełnosprawnościami, nauczycieli, duchownych,
rolników, działaczy społecznych czy urzędników. Do dziś nie ustalono
ostatecznej liczby ofiar oraz ich personaliów. Według współczesnych szacunków
między wrześniem 1939 r. a styczniem 1940 r. w Lesie Szpęgawskim mogło zginąć
nawet 7 tys. osób.
Okupacyjny terror na
Pomorzu
Dnia 1 września 1939 r. wojska III Rzeszy przystąpiły do ataku na
Polskę. Starogard Gdański zajęły już 2 września. Nieznacznie później pod
niemiecką kontrolą znajdowało się całe przedwojenne województwo pomorskie II
RP.
Na podbitym terenie Niemcy przeprowadzili szereg zaplanowanych akcji
eksterminacyjnych motywowanych ideologicznie. Ich celem było przede wszystkim
„odpolszczenie” zajętych ziem (niem. Entpolonisierung) oraz „oczyszczenie” ich
z niechcianych elementów, głównie Polaków (przedstawicieli wszystkich warstw
społecznych), Żydów oraz osób z niepełnosprawnościami bez względu na
przynależność narodową. Szereg zbrodni dokonanych przez Niemców na Pomorzu od
wybuchu wojny do wiosny 1940 r. określany jest najczęściej mianem „zbrodni
pomorskiej” lub „krwawej pomorskiej jesieni”.
Las Szpęgawski – starannie
wybrane miejsce zbrodni
Jednym z głównych miejsc, w których Niemcy przeprowadzali zbiorowe
egzekucje na Pomorzu, był Las Szpęgawski w pobliżu Starogardu Gdańskiego.
Wybrano to miejsce nie bez powodu. Pod nazwą „Las Szpęgawski” kryje się bowiem
pokaźny kompleks leśny o wielkości ok. 7 tys. ha. W 1939 r. obszar ten był
niezamieszkały i gęsto porośnięty drzewami, co ułatwiało tuszowanie zbrodni.
Posiadł ponadto dogodny dojazd do pobliskich miast, z których często pochodziły
ofiary, a piaszczysty charakter terenu ułatwiał dodatkowo grzebanie ciał.
Pierwszego mordu w Lesie Szpęgawskim Niemcy dokonali 13 września na 11
polskich robotnikach. Już trzy dni później przystąpiono do przygotowywania
terenu pod rozpoczynającą się serię masowych egzekucji. Do kopania dołów
zmuszono Polaków. Teren otoczono posterunkami policji i Selbstschutzu –
paramilitarnej organizacji złożonej z lokalnych volksdeutschów. Za
przekroczenie granic lasu okolicznym mieszkańcom groziła kara śmierci.
22
września 1939 r. w Lesie Szpęgawskim zamordowano 88 pacjentów szpitala
psychiatrycznego w Kocborowie, rozpoczynając tym samym realizację w owym
miejscu jednego z najbardziej zbrodniczych przedsięwzięć III Rzeszy, w
ramach którego na terenach podlegających władzy nazistów dokonywano
eksterminacji osób chorych i niepełnosprawnych (w tym dzieci). W samym Lesie
Szpęgawskim do końca stycznia 1940 r. zamordowano blisko 1700 osób osób
umysłowo chorych i z niepełnosprawnościami w 15 egzekucjach.
W kolejnych miesiącach Las Szpęgawski stał się miejscem straceń
kolejnych osób. Współcześnie znane są szczegóły kilku egzekucji, dzięki którym
wiadomo, że ofiarami Niemców padali również m.in. nauczyciele, księża, rolnicy,
handlarze, rzemieślnicy czy więźniowie i osoby internowane rozmaitych profesji,
wywodzący się z różnych grup społecznych. Wedle szacunków łącznie na terenie
Lasu Szpęgawskiego śmierć poniosło do 7 tys. osób.
Zacieranie śladów i los
katów
Zuwagi na zmieniającą się sytuację na froncie wschodnim i postępujący
marsz Armii Czerwonej na zachód, Niemcy przystąpili jesienią 1944 r. do
zacierania śladów zbrodni w Lesie Szpęgawskim. Zwłoki pomordowanych odkopywano
i palono. Spopielone szczątki na powrót wrzucano do dołów w ziemi, zasypywano
wapnem i zakopywano. Na zbiorowych mogiłach zasadzono nowe drzewa. Z uwagi na
owe działania odnajdywanie ciał i identyfikacja ofiar niemieckich zbrodni w
Lesie Szpęgawskim jest dziś tak trudna, a w wielu przypadkach zupełnie
niemożliwa.
Po wojnie jedynie kilku katów odpowiadających za dokonywanie mordów w
Lesie Szpęgawskim zostało osądzonych i skazanych. Wobec części tych, których
postawiono przed sądem, postępowanie umorzono. Rodziny ofiar w większości nigdy
nie otrzymały odszkodowań.
Krwawa pomorska jesień
„Od pierwszych dni II wojny światowej Niemcy prowadzili eksterminacyjną
politykę wobec cywilnej ludności polski zarówno na obszarach okupowanych, jak i
wcielonych do Rzeszy. Jednakże skala zbrodni na Pomorzu w 1939 r. i w pierwszym
kwartale roku 1940 była nieporównywalnie większa niż w każdym innym regionie
kraju. Niezależnie od tego, czy wydarzenia te określimy stosunkowo nowym
pojęciem «zbrodni pomorskiej 1939 roku», czy funkcjonującymi od lat w polskiej
historiografii nazwami «krwawa pomorska jesień» lub «niemiecki Katyń 1939
roku», mówić będziemy o wymordowaniu przez Niemców według różnych szacunków od
20 do 40 tys. osób” – pisze prof. Monika TOMKIEWICZ, polska historyk związana z
Biurem Badań Historycznych IPN, specjalistka w zakresie dziejów okupacyjnych
byłego województwa wileńskiego i Pomorza.
Jak zaznacza, „zbrodni tej dokonały oddziały Volksdeutscher Selbstschutz
przy aktywnym wsparciu Wehrmachtu i SS. Była to akcja zaplanowana i masowa,
przeprowadzona na terenie ponad 400 miejscowości położonych na terenie 23
powiatów przedwojennego województwa pomorskiego. Proceder ten polegał na ujęciu
i osadzeniu wybranych osób w aresztach i punktach zbiorczych, a następnie
wytypowaniu spośród tej grupy ludzi przeznaczonych do rozstrzelania”.
„Ofiarami
byli obywatele polscy narodowości polskiej i żydowskiej, przedstawiciele
różnych warstw społecznych – inteligencji, duchowieństwa, robotników,
właścicieli ziemskich – i osoby chore psychicznie. Skalę tej zbrodni, ze
względu na zacieranie śladów oraz częściowe zniszczenie archiwum Selbstschutzu,
trudno oszacować liczbowo. Mimo to dzięki mozolnej współpracy historyków i
prokuratorów do dnia dzisiejszego udało się ustalić dane personalne blisko 10
tys. ofiar. Najwięcej osób w tym okresie zamordowano w Lasach Piaśnickich koło
Wejherowa, Lasach Szpęgawskich koło Starogardu Gdańskiego, w Mniszku koło
Świecia nad Wisłą, Paterku koło Nakła nad Notecią, jak też na terenie
bydgoskiego Fordonu” – pisze prof. Monika TOMKIEWICZ.
Badaczka przypomina, że „egzekucje, które na obszarze Pomorza prowadzone
były w kolejnych latach wojny, nie miały już charakteru masowego. Jednak
pojedyncze zbrodnie dokonywane były nadal, aż do końca wojny. Dużą część
przedstawicieli warstw przywódczych, którzy zostali aresztowani jesienią 1939
r., skierowano do obozów koncentracyjnych Stutthof, Sachsenhausen, Dachau i
Gusen. Wielu z nich zostało tam zamordowanych lub zmarło z wycieńczenia i
chorób. Również akcja masowych wysiedleń z poszczególnych powiatów rejencji
gdańskiej pociągnęła za sobą dużą liczbę ofiar, zwłaszcza wśród dzieci i osób
starszych, które źle znosiły podróż w trudnych warunkach i nie potrafiły
dostosować się do życia na wysiedleniu. Mieszkańcy Pomorza ginęli również,
walcząc w szeregach ruchu oporu, zarówno na swojej rodzinnej ziemi, jak i w
miejscach wysiedlenia na terenie Generalnego Gubernatorstwa”.
„Pomimo skali tych zbrodni pamięć o nich we współczesnej refleksji nad
II wojną światową jest obecna znikomo. Historycy również podchodzą do tego
tematu ostrożnie” – pisze prof. Monika TOMKIEWICZ. Jej zdaniem „jednym z
głównych powodów takiego stanu rzeczy jest brak kompleksowego i
wieloaspektowego opracowania zagadnień związanych z polityką Trzeciej Rzeszy na
Pomorzu Gdańskim w latach 1939–1945”.

%5B1%5D.jpg)












%5B1%5D.jpg)

%5B1%5D.jpg)
%5B1%5D.jpg)









