https://www.youtube.com/watch?v=BpgmpA__KGA
17 września 1939 r. Stalin wypełnił wobec Hitlera zobowiązania wynikające z
tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow. Agresja Armii Czerwonej
pozwoliła Rzeszy Niemieckiej na przyspieszenie podboju Polski. 17 września 1939
r. był i pozostanie symbolem zbrodniczej współpracy Hitlera i Stalina przeciw
wolnym narodom Europy. Nim Władimir Putin lub Aleksandr Łukaszenko ponownie
skłamią na temat sowieckiej agresji z 17 września 1939 r., warto przypomnieć
przyczyny, przebieg i skutki tej bezceremonialnej napaści na obywateli
polskich.
·
Spotkanie oddziałów niemieckich i
sowieckich w okolicy Stryja, 20 IX 1939 r. (IPN)
Zbliżająca się 82. rocznica sowieckiej agresji na Polskę odbywa się w atmosferze historycznej ofensywy dezinformacyjnej, mającej na celu przeinaczenie powszechnie znanych faktów. Dla wytłumaczenia powodów sowieckiej agresji 17 września 1939 r. reanimowane są ideologiczno-propagandowe konstrukcje sowieckiej epoki, zgodnie z którymi zajęcie przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r. wschodnich obszarów Polski uznawane jest za wyzwolenie białoruskich i ukraińskich chłopów oraz robotników spod ucisku polskich obszarników, a także przedstawicieli burżuazji. Pojawia się także inne, nieznane dotychczas w sowieckim kanonie interpretacyjnym uzasadnienie, wpisujące się w propagowany obraz Polski jako kraju „ksenofobicznego” i „antysemickiego”, rządzonego przez „nacjonalistów”. W ofensywnym dyskursie o historii II wojny światowej do znanych już z czasów sowieckich oskarżeń o współudział Polski w wybuchu wojny dołączyły obrzydliwe insynuacje udziału w Holokauście.
Prezydent Putin w artykule na temat II wojny światowej, opublikowanym w
ubiegłym roku na łamach „The National Interest” (tekst w wersji
rosyjskojęzycznej ukazał się również na stronie internetowej Kremla),
stwierdził, że gdyby ZSRS nie zajął połowy Polski, „miliony ludzi różnych
narodowości, w tym także Żydzi, zamieszkujący okolice Brześcia i Grodna,
Przemyśla, Lwowa i Wilna, zostałoby rzuconych na pożarcie nazistom i ich
lokalnym poplecznikom – antysemitom i radykalnym nacjonalistom”1. To szczególnie cyniczne ze strony
Federacji Rosyjskiej. Przypomnijmy zatem, że jesienią 1939 r. Moskwa
odmawiała przyjmowania tysięcy Żydów wydalanych przez niemieckie wojska,
policję i SS przez linię demarkacyjną z 28 września 1939
r. Żydzi koczowali w pasie ziemi niczyjej. W tej sprawie sowiecka
dyplomacja składała protesty w Ambasadzie hitlerowskich Niemiec, żądając
przerwania wydalania ludności z niemieckiej strefy interesów.
Zaś żydowskich uciekinierów, którzy zbiegli na Kresy Wschodnie we
wrześniu 1939 r., ZSRS koniecznie chciał oddać Niemcom. W ramach
niemiecko-sowieckiej wymiany uchodźców wiosną 1940 r., która objęła ponad
60 tysięcy osób, ok. 1600 Żydów zostało przekazanych III Rzeszy.
Byłoby ich znacznie więcej, gdyby Niemcy nie odmawiali ich przyjmowania.
Ponad pół tysiąca Żydów rozstrzelano w ramach zbrodni katyńskiej, w tym
naczelnego rabina Wojska Polskiego – mjr. Barucha Steinberga i wiceprezydenta
Lwowa Wiktora Chajesa. Większość ofiar deportacji przeprowadzonej w czerwcu
1940 r. (82 %), która objęła łącznie ok. 78 tys. osób, stanowili polscy Żydzi.
Jedyną ich „winę” stanowił fakt, że chcieli wrócić do swoich miejsc
zamieszkania – pochodzili bowiem z tej części Polski, którą zajęli Niemcy.
Kilka tysięcy z nich zmarło na zesłaniu. Żydzi polscy umierali też w łagrach
sowieckich z niedożywienia, chorób i przepracowania. Wśród nich był rabin
Warszawy – prof. Mojżesz Schorr.
sowieckie prześladowały członków żydowskich partii i organizacji,
uznawanych z zasady za organizacje „kontrrewolucyjne”. Dlatego za kratami
sowieckich więzień znaleźli się liczni syjoniści, bundowcy, betarowcy itd.,
wśród nich Menachem Begin (późniejszy premier Izraela) i posłowie dr Emil
Sommerstein i Maurycy Leser. W świetle tych dobrze znanych faktów teza o tym,
że ZSRS najechał połowę Polski by chronić miejscową ludność, w tym żydowską,
jest absurdalna. We współczesnej narracji została ona użyta czysto
instrumentalnie, żeby niezgodnie z prawdą historyczną wykreować Związek
Sowiecki na państwo rzekomo już od 1939 r. prowadzące antyniemiecką, a co za
tym idzie także prożydowską politykę.
Na mocy dekretu Łukaszenki 17 września na Białorusi obchodzony będzie
jako Dzień Jedności Narodowej. Dzisiaj mało kto pamięta o tym, że w okresie
międzywojennym na sowieckiej Białorusi na szczeblu państwowym 11 lipca
obchodzono święto o podobnym wydźwięku – Dzień Wyzwolenia Białorusi „od
polskich okupantów” – które wiązało się z zajęciem Mińska latem 1920 r.
przez Armię Czerwoną w trakcie bolszewickiej ofensywy na Warszawę. Po zakończeniu
II wojny światowej święto to poszło w niepamięć, a wydarzenia z 17 września nie
uzyskały rangi pierwszorzędnych, ponieważ ścisła współpraca Stalina z
Hitlerem w latach 1939–1941 mogła rzucić cień na „nieskazitelny” obraz Związku
Sowieckiego.
Przypomnijmy chronologię wydarzeń prowadzących do agresji z września 1939
r. Imperialistyczne zamiary bolszewickiego kierownictwa zawsze były podszyte
propagandowymi hasłami. I tak, zgodnie z nimi, 82 lata temu Armia Czerwona
rozpoczęła swój „wyzwoleńczy pochód”, aby „zrzucić jarzmo obszarników i
kapitalistów” i na bagnetach przynieść „wolność ukraińskim i białoruskim
braciom”. W rzeczywistości, na podstawie paktu Ribbentrop-Mołotow, umowy
podpisanej w Moskwie 23 sierpnia 1939 r., Związek Sowiecki, atakując
Polskę 17 września, jako faktyczny sojusznik III Rzeszy przystąpił w tym dniu
do wojny, anektując w dalszej kolejności część Finlandii, państwa bałtyckie i
część Rumunii. Przypomnę, jak daleko idące były ustalenia paktu Hitler-Stalin.
Oprócz południowo-wschodnich i północno-wschodnich województw II RP, wcielonych
do ZSRS jako części sowieckich republik związkowych BSRS i USRS, wiosną 1940 r.
Związek Sowiecki zagarnął część Finlandii, a Litwę, Łotwę i Estonię Sowieci
anektowali w czerwcu 1940 r. Na przełomie czerwca i lipca 1940 r.
nastąpiła okupacja Besarabii i północnej Bukowiny. Obszary te wcielone
zostały do związkowych republik – Ukraińskiej SRS oraz powołanej w sierpniu
1940 r. Mołdawskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Oprócz wspomnianego
już hasła sowieckiej propagandy o „niesieniu bratniej pomocy ujarzmionym
narodom” oraz „ochrony życia i mienia” ideą przewodnią polityki podbijania
nowych terytoriów było „przywrócenie sprawiedliwości” naruszonej przez
postanowienia traktatu ryskiego.
Traktat ryski z 18 marca 1921 r. podzielił ziemie wschodnie dawnej
Rzeczypospolitej, zamieszkane nie tylko przez Polaków, lecz w dużym stopniu
również przez Ukraińców, Białorusinów, Żydów i inne narodowości, na dwie
części: należącą do Rzeczypospolitej i do Rosji Sowieckiej (formalnie do
republik sowieckich – Białoruskiej i
Ukraińskiej). Fatalna sytuacja ekonomiczna będąca pokłosiem I wojny
światowej i wojny polsko-bolszewickiej, ogólne zacofanie regionu na tle innych
części kraju, „głód ziemi”, bezrobocie były powodem popularności ruchów
lewicowych, głoszących radykalne hasła przebudowy
społeczno-polityczno-gospodarczej. Błędy popełnione w polityce narodowościowej
II RP, m.in. ograniczenia w obszarze szkolnictwa dla mniejszości narodowych, na
tle szerzonego przez bolszewicką propagandę mitu o szczęściu i dobrobycie w
państwie robotniczo-chłopskim rodziły poczucie rozczarowania i krzywdy wśród
polskich obywateli narodowości ukraińskiej, żydowskiej i białoruskiej. Nie
udało się stworzyć jednolitej platformy, na której wszystkie mniejszości
narodowe mogłyby wspólnie kształtować polską państwowość. Jest to fakt
niezaprzeczalny, znajdujący poparcie w pracach polskiej historiografii. Z
drugiej zaś strony sowiecka propaganda, eksponując przejawy wrogości i
nielojalności wobec państwa polskiego ze strony mniejszości narodowych,
pomijała milczeniem udział białoruskich, ukraińskich i żydowskich żołnierzy
Wojska Polskiego w walkach na froncie polsko-niemieckim.
Sowiecka polityka narodowościowa po krótkim okresie flirtu i wspierania
aspiracji kulturowych znalazła swój krwawy finał w okresie Wielkiego Terroru
lat 1937–1938. Według zachowanych dokumentów oraz niepełnych i wciąż
aktualizowanych danych rosyjskiego Memoriału tylko w trakcie „operacji
polskiej” zamordowano nie mniej niż 111 tysięcy osób.
Po dokonaniu sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r.
podstawową formą represji politycznych, obok aresztowań, stanowiły deportacje.
W latach 1939–1941 przeprowadzono w sumie cztery masowe deportacje ludności
cywilnej w głąb ZSRS z terenów anektowanych przez Związek Sowiecki. Jeśli
uwzględnimy wszystkie kategorie represjonowanych obywateli polskich, a więc
aresztowanych, przetrzymywanych w obozach jenieckich, skazanych przez sądy,
trybunały wojskowe czy inne organy pozasądowe, to wedle najbardziej ostrożnych
szacunków liczbę represjonowanych można szacować na prawie pół miliona
osób. Te liczby nie obejmują młodzieży zmobilizowanej przymusowo do szkół
fabrycznych i przyzakładowych, osób wcielonych do Armii Czerwonej, wywiezionych
do pracy w różne części Związku Sowieckiego i tym podobnych. Wciąż niepełne są
statystyki dotyczące śmiertelności w czasie wywózek, w miejscach osiedlenia i
obozach pracy. Ustalenie faktycznej liczby deportowanych jest niezwykle trudne
i wciąż jest przedmiotem licznych kontrowersji.
Kulminacją represji sowieckich przeciwko obywatelom II RP była zbrodnia
katyńska. Na podstawie decyzji Politbiura z 5 marca 1940 r. wymordowano jeńców
z trzech obozów w Ostaszkowie, Kozielsku i Starobielsku oraz – o czym się często
zapomina – więźniów przetrzymywanych w więzieniach na terenie sowieckiej
Białorusi i Ukrainy. Badacze coraz częściej skłaniają się do stwierdzenia, że
wykonawcy zbrodni katyńskiej postępowali zgodnie z zasadami wypracowanymi w
czasie Wielkiego Terroru. Często wyroki były wykonywane przez tych samych
katów, których listę otwiera postać Wasyla Błochina, budzącego odrazę nawet
wśród sowieckich oprawców. W dołach katyńskich leżą obywatele polscy różnych
wyznań i narodowości. Zostali zamordowani za lojalność wobec Państwa Polskiego.
Ale nie był to ostatni etap krwawych represji. Do kolejnej zbrodni doszło już
po uderzeniu III Rzeszy, dotychczasowego sojusznika, na Związek Sowiecki w
czerwcu 1941 roku. W trakcie ewakuacji więzień z sowieckiej Białorusi i Ukrainy
wymordowano kolejne tysiące bezpodstawnie oskarżonych.
Polscy obywatele zajmują pierwsze miejsce na przerażającej liście
represjonowanych na terenach anektowanych przez ZSRS w następstwie porozumień
sowiecko-niemieckich. Mimo iż większość represjonowanych stanowili Polacy, do
katowni NKWD i sowieckich łagrów trafili również Ukraińcy, Białorusini,
Rosjanie, Żydzi, Litwini oraz przedstawiciele innych narodowości. Tak jak w
czasach Wielkiego Terroru byli najczęściej oskarżani o rzekome szpiegostwo,
„niesłuszne” pochodzenie, brak lojalności wobec państwa sowieckiego i inne
czyny uznawane przez Sowietów za przestępstwo.
Paradoksalnie represjom poddano także komunistów, członków byłej
Komunistycznej Partii Polski i jej przybudówek – Komunistycznej Partii
Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Dość wspomnieć, że na tak zwanej
Ukraińskiej Liście Katyńskiej figuruje nazwisko komunistycznego literata
Andrzeja Wolicy i wielu szeregowych komunistów. Większość działaczy
ukraińskiego i białoruskiego ruchu narodowego, sympatyzujących i często czynnie
wspierających władzę sowiecką, była poddana bezwzględnym represjom jeszcze w
latach 30. To wówczas zamordowano byłego posła na Sejm RP i jednego z twórców
ortografii języka białoruskiego, Bronisława Taraszkiewicza. Wtedy również
zginęli ukraińscy artyści, przedstawiciele „rozstrzelanego odrodzenia”.
Podobnie było na sowieckiej Białorusi. Wbrew sowieckiej propagandzie, po 17
września 1939 r. NKWD rozpoczęło prawdziwą obławę nie tylko na Polaków, ale
również na przedstawicieli wszystkich innych narodów zamieszkujących województwa
wschodnie II RP. Aresztowano wówczas ukraińską i białoruską inteligencję,
nauczycieli, adwokatów, lekarzy. I chociaż często byli oni w zdecydowanej
opozycji wobec władz II RP i utożsamiali się z białoruską czy ukraińską ideą
narodową, to zostali wymordowani. Dla przykładu na tzw. Ukraińskiej Liście
Katyńskiej figurują nazwiska członków ukraińskich partii politycznych,
niejednokrotnie posłów i senatorów II RP, a znany działacz białoruski, były
premier Białoruskiej Republiki Ludowej Anton Łuckiewicz zmarł w sowieckim
obozie, oskarżony wcześniej o pracę na rzecz wywiadu polskiego. Aresztowano
działaczy żydowskich organizacji społecznych i politycznych, zamykano
prowadzone przez wspólnoty religijne szkoły, represjonowano duchownych.
Przeprowadzono nacjonalizację przemysłu i sektora bankowego, a większość
ziemi i majątku „klasy obszarników” przekazano we własność państwa. Sowiecka
polityka ekonomiczna, nastawiona na wyzysk chłopów, kolejne obciążenia
dostawami oraz koniecznością uczestniczenia w pracach publicznych, rozpoczęta
kolektywizacja rolnictwa, „dobrowolno-przymusowe” werbunki do prac w głębi
ZSRS, pobór do Armii Czerwonej, obok represji, dopełniają smutny obraz polityki
„przywracania historycznej sprawiedliwości”. Pomimo przyłączenia do Białoruskiej
SSR i Ukraińskiej SSR dawnych województw wschodnich II RP, w latach 1939–1941
nadal funkcjonowała granica, a jej przekroczenie i przemieszczanie się ze
wschodniej do zachodniej części wymagało stosownej zgody ze strony NKWD.
Sowiecka machina kłamliwej propagandy przez dziesięciolecia przedstawiała
agresję z 17 września 1939 r. z wygodnego dla siebie punktu widzenia. Dzisiaj
także, mimo licznych publikacji i wobec oczywistych faktów, władze Federacji
Rosyjskiej próbują w nachalny sposób przedstawić tę zbrojną agresję jako „akt
wyzwolenia”. W rzeczywistości był to akt zniewolenia i terroru, naznaczony
setkami tysięcy ofiar spośród obywateli polskich wielu wyznań i narodowości.
Warto o tym pamiętać.